Z najnowszych, zajebistych info :D W tesco jest krem (podróbka nutelli) o wegańskim składzie. Smakiem trochę brakuje do oryginału, no ale bez przesady, cieszmy sie tym co mamy:) a mamy coraz więcej. Krem jest w brzydkim, białym, plastikowym kubku, cena to około 4 zł. Kupując go zwrazajcie uwagę, żeby na opakowaniu były narysowane orzechy, krem czekoladowo orzechowy jest wegański, sam czekoladowy już nie jest!
czwartek, 2 lipca 2009
vegan krem
Z najnowszych, zajebistych info :D W tesco jest krem (podróbka nutelli) o wegańskim składzie. Smakiem trochę brakuje do oryginału, no ale bez przesady, cieszmy sie tym co mamy:) a mamy coraz więcej. Krem jest w brzydkim, białym, plastikowym kubku, cena to około 4 zł. Kupując go zwrazajcie uwagę, żeby na opakowaniu były narysowane orzechy, krem czekoladowo orzechowy jest wegański, sam czekoladowy już nie jest!
big milki no milk
Lody, lody, lody :) dobre lody, pyszne lody. Kilka bananów, truskawki, jakieś ulubione owoce, gorzka czekolada. Najważniejsza sprawa to zamrozić banany przed zmiksowaniem- nie po. Niby taki szczegół, a robi taaaaaaaką różnice. Wiec banany mrozimy, aż będą tak twarde ze bedzie można niby wbijać gwoździe ;). Następnie miksujemy je, dodajemy pokruszoną gorzką czekoladę. Truskawki upłynniamy na sos, ulubione owoce na górę. Najlepiej smakują w towarzystwie królika i jamnika na zacienionym balkonie.
wtorek, 30 czerwca 2009
obiad bez gotowania
no prawie bez gotowanie, bo makaron trzeba ugotować. Nie lubię gdy jest tak gorąco, skreślam dni w kalendarzu w oczekiwaniu na ukochaną złotą jesień:) Jednak w lato też trzeba coś jeść, jednak stanie przy garach odpada. Dziś prezentuje mój dzisiejszy obiad:)) poszłam na łatwiznę, gdyż sos jest se słoika (jednak nie czuje się winna hihih). Makaron to spaghetti z mąki pełnoziarnistej lebelli. Więc jak się domyślacie makaron trzeba ugotować, a sos podgrzać (ja użyłam sosu węgierskiego dawton'a) Żeby nie wyszło na to, że wszystko w moim posiłku było gotowe, to usprawiedliwię się, że kotlety zrobiłam sama (pomijając że ciecierzyca była z puszki). Cieciora należy zmiksować na gładką masę, przyprawić ulubionymi przyprawami (ja dałam przyprawę do kurczaka- ostatnio to hit wśród znajomych wegan). Sypiemy trochę mąki i formujemy kotlety. Mąkę ziemniaczaną mieszamy z wodą robiąc z tego gęsty płyn, zamaczamy w tym kotlety (zamiennik jajka), a potem w bułce tartej->> smażymy.
piątek, 26 czerwca 2009
Purée zielone
Pierwszy raz jadłam je w W-wie. Gdy jem coś poza domem, często rozkminiam jak to jest zrobione... ale co tu dużo się oszukiwać, większość dań (zwłaszcza przypraw) zostaje w sferze domysłów. Jednak czasem trafi się na danie zachwycające w swojej prostocie i smaku. Tak było z tą zieloną papką :):
*kilka ziemniaków ugotowanych w mundurkach,
*sos sojowy,
*pieprz,
*sól,
*curry( z kury hihih)
*mielona ostra papryka,
*słonecznik.
Więc :)) ugotowane, obrane warzywa rozwalamy rozwalaczem do warzyw :D w szklance mieszamy sos, oliwe i przyprawy, polewamy warzywa mieszamy, dosypujemy garść słonecznika. Zajadamy. Na moim talerzu dodatkowo: smażone pieczarki i ugotowana żółta fasolka szparagowa.*ugotowane brokuły (ja warzywa gotuje w tej samej wodzie, tylko brokuł dorzucam później),
*kilka łyżek oliwy ( w zależności od ilości warzywek)*sos sojowy,
*pieprz,
*sól,
*curry( z kury hihih)
*mielona ostra papryka,
*słonecznik.
wtorek, 23 czerwca 2009
śniadanie leniwego vega
poniedziałek, 22 czerwca 2009
prawie jak tort
3 szklanki mąki,
1 szklanka cukru,'
opakowanie proszku do pieczenia,
3 sypnięcia kakao ;)
niecałe 2 szklanki mleka roślinnego (jak dałam sojacza czekoladowego)
około 3/4 szklanki oleju,
jakiś zapach.
Standardźki-> suche z suchymi, mokre z mokryki i suche z mokrymi. Grudki są niemile widziane. (:
To co na zdjęciu widoczne jest jako białe coś, to wiórki kokosowe.
Duże opakowanie wysypujemy na patelnie z 0.5 szklanki oliwy, dodajemy coś słodkiego (cukier, sztuczny miód, jakiś syrop.. co macie). Gdy wiórki będą już brązowe patelnie należy zdjąć z gazu, gdyż jest bardzo cienka granica pomiędzy brązowymi a spalonymi :) W szklance mieszamy 1.5 łyżki mąki ziemniaczanej z do 75% napełnionej wodą. Gotowe,
To co jest ciemną masą na górze, to pierwotnie miała być bita sojowa-śmietana.. ale coś mi nie wyszło ;[
Ale i tak podam przepisik:
Tyle ile mleka sojowego(samkowego) tyle oleju, szczypta soli, coś do słodzenia jakiś zapach, sok z cytryny. Robimy tak jak przy produkcji sojonezu, czyli do miksowanego mleka powoli dolewamy olej, jesli będzie mało gęste dolewamy troche coku z cytryny.. mi nie wyszło., więc dodałam agaru, wiórki kokosowe, czekolada i tez bylo ok.
Paprykarz bez papryki
*Mleko w proszku
*jajka w proszku,
*witaminy w kapsułkach
-woda w proszku?
nie, to już chyba przesada, ale paprykarz bez papryki jest chyba ok ;) najważniejsze, ze smaczny i szybki. Włoszczyznę ścieramy na tarce, zupełnie jak do soi po grecku. Na bardzo małej ilości oliwy w woku troszkę to dusimy, dorzucamy przysmażoną cebulkę, znów trochę dusimy, dodajemy koncentrat pomidorowy, przyprawy, nastepnie ugotowany ryż/kaszę w takiej ilości by sie wszystko ładnie pokleiło. Na koniec świeże oregano i natka pietruchu. Buziole : *
powrót
środa, 29 października 2008
cake
Uważam, że budy jest niedoceniany! Błąd, to wielki błąd. Jest pyszny i uniwersalny.
Jeśli ma się ochotę na coś słodkiego, ale jednocześnie nie ma się ochoty stać przez pół dnia w kuchni to polecam:
Ciasto:
2 szklanki mąki,
niecała szklanka cukru,
szklanka mleka sojowego (albo innego roślinnego),
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
3 kopiaste łyżki ciemnego kakao.
pół szklanki oleju.
Blaszkę od tarty smarujemy olejem i wysypujemy kaszą manną. Ciasto rozkładamy tak, by miało dość wysokie brzegi. Dziurawimy widelcem ciasto, można też poprzebijać pęcherzyki, które wytworzą się podczas pieczenia.
Wstawiamy do piekarnika, nie wiem na ile:) ale wiem jaka temperatura-200stopni.
Masa budyniowa:
paczka budyniu śmietankowy/karmelowy,
szklanka orzechów włoskich-posiekanych,
garść rodzynek,
pół szklanki wiórek kokosowych,
łyżka mąki ziemniaczanej,
2 szklanki mleka roślinnego,
3 łyżki cukru.
Budyń gotujemy wg. przepisu na opakowaniu. Tylko do mleka z proszkiem budyniowym dosypujemy jeszcze łyżkę mąki ziemniaczanej. Gdy wszystko już będzie w garnku, a masa zacznie gęstnieć dorzucamy namoczone prędzej orzechy i rodzynki. Gotujemy do całkowitego zgęstnienia.
Gdy budyń już trochę przestygnie, wrzucamy do niego wiórki kokosowe. Mase wylewamy na przesttudzone, upieczone ciasto.
:))
Jeśli ma się ochotę na coś słodkiego, ale jednocześnie nie ma się ochoty stać przez pół dnia w kuchni to polecam:
Ciasto:
2 szklanki mąki,
niecała szklanka cukru,
szklanka mleka sojowego (albo innego roślinnego),
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
3 kopiaste łyżki ciemnego kakao.
pół szklanki oleju.
Blaszkę od tarty smarujemy olejem i wysypujemy kaszą manną. Ciasto rozkładamy tak, by miało dość wysokie brzegi. Dziurawimy widelcem ciasto, można też poprzebijać pęcherzyki, które wytworzą się podczas pieczenia.
Wstawiamy do piekarnika, nie wiem na ile:) ale wiem jaka temperatura-200stopni.
Masa budyniowa:
paczka budyniu śmietankowy/karmelowy,
szklanka orzechów włoskich-posiekanych,
garść rodzynek,
pół szklanki wiórek kokosowych,
łyżka mąki ziemniaczanej,
2 szklanki mleka roślinnego,
3 łyżki cukru.
Budyń gotujemy wg. przepisu na opakowaniu. Tylko do mleka z proszkiem budyniowym dosypujemy jeszcze łyżkę mąki ziemniaczanej. Gdy wszystko już będzie w garnku, a masa zacznie gęstnieć dorzucamy namoczone prędzej orzechy i rodzynki. Gotujemy do całkowitego zgęstnienia.
Gdy budyń już trochę przestygnie, wrzucamy do niego wiórki kokosowe. Mase wylewamy na przesttudzone, upieczone ciasto.
:))
wtorek, 21 października 2008
wegańskie odkrycia dni ostatnich
Oszczędność producentów jedzenia prowadzi to eliminowania drogich składników, zamienniki czesto są wegańskie. Podzielę się teraz kilkoma moimi ostatnimi odkryciami:)
Na słodko:
galaretki: mella i owocowa chwila (kupuje w polomarkecie). Jednak owocowa chwila w wersji wegańskiej jest tylko jako sama galaretka(na agar agar). Jest też galaretka z pianką, niestety w skład wchodzi tłuszcz cukierniczy(podobno smalec).
Następne są boskie ciasteczka z kerfura, niestety nie moge wyszukać w necie fotki. Są kruche, na wierzchu mają orzeszki ziemne i są polane czekoladą. Opakowanie jest teksturowe, prostokątne. Istna rozpsusta, podobne coś do tych:
Żelki z tesco: bez żelatyny(dostępne o smaku truskawkowym i jabłkowym, wiśniowe są już z żelatyną)
Ciasto francuskie w lidlu podobno jest wegańskie, chciałam je dziś dopaść, jednak wszystkie zostały wykupione:( Zamiast ciasta kupiłam konserwę z warzywek:) dośc monopolu na na mięcho w puszce. Właśnie zajadam groszek w sosie pomidorowym i w ziólkach, pychota. Jest jeszcze fasolka biała w pomidorach.
Na słodko:
galaretki: mella i owocowa chwila (kupuje w polomarkecie). Jednak owocowa chwila w wersji wegańskiej jest tylko jako sama galaretka(na agar agar). Jest też galaretka z pianką, niestety w skład wchodzi tłuszcz cukierniczy(podobno smalec).
Następne są boskie ciasteczka z kerfura, niestety nie moge wyszukać w necie fotki. Są kruche, na wierzchu mają orzeszki ziemne i są polane czekoladą. Opakowanie jest teksturowe, prostokątne. Istna rozpsusta, podobne coś do tych:
Żelki z tesco: bez żelatyny(dostępne o smaku truskawkowym i jabłkowym, wiśniowe są już z żelatyną)
Ciasto francuskie w lidlu podobno jest wegańskie, chciałam je dziś dopaść, jednak wszystkie zostały wykupione:( Zamiast ciasta kupiłam konserwę z warzywek:) dośc monopolu na na mięcho w puszce. Właśnie zajadam groszek w sosie pomidorowym i w ziólkach, pychota. Jest jeszcze fasolka biała w pomidorach.sobota, 11 października 2008
zielona moc brokuła.
Freegański :)))) Dobrze mieszkać w pobliżu 3 dużych sklepów warzywnych. Szczerze, to trochę... a nawet bardzo! przejadły mi się pasty ze strączkowych, bo ile można jeść: soje, soczewice, ciecierzyce, fasolę lub groch na kanapkach :)!? Dziś po wyczajeniu tego zielonego cuda kombinowałam co z nim mam począć. Wymyśliłam pastę. Prosta i szybka do zrobienia. Brokuła porozrywać na małe różyczki i wrzucić do gotującej się wody. Na patelni z bulionem ugotować starte na tarce z oczkami "łezkami" kilka pieczarek i kawałek cebuli. Mielimy na pastę kilka czarnych oliwek, ugotowanego brokuła. Łączymy z pieczarkami+cebula. Doprawiamy do smaku, koniecznie dodać curry. Genialne na ciepłym toście z pomidorkiem :)
zupa diaboliczna
Nie przepadam za zupami, ale ta jest wyjątkowa:) Ostra, gęsta i intensywna w smaku.
W bulionie (lub wodzie) gotujemy warzywa:
marchewki,
pietruszki,
selery,
pory,
pomidor/y
cebulkę,
pół czerwonej papryki,
1,5 szklanki ugotowanej, czerwonej fasoli,
Wszystko gotujemy do miękkości, wyławiamy i robimy z tego przecier (na sitku lub blenderem). Przetarte warzywa wrzucamy z powrotem do wody w której sie gotowały. Z doświadczenia wiem, że wszystko jest bardzo wodniste, więc gotujemy aż porządnie zgęstnieje. Doprawiamy sosem sojowym, pieprzem mielonym, solą, ziele angielski, listki laurowe i mielona papryka ostra lub słodka- w zależności od tego jaka ma być ostra.
:)
niedziela, 28 września 2008
ciecierzyca ze szpinakiem
To znaczy obiad w 4 minuty:) Oczywiście jeśli ciecierzycę bierzemy z puszki, a nie sami gotujemy. Cebulka, 3 ząbki czosnku, garść oczyszczonego i porozrywanego szpinaku, łyżeczka świeżego startego imbiru/ duża szczypta mielonego z paczki, pół puszki ciecierzycy. Sól i pieprz. Na rozgrzany olej wrzucamy posiekaną cebulkę i czosnek, gdy się zeszklą wrzucamy cieciora, doprawiamy imbirem, solą i pieprzem. Chwilę smażymy, po kilku minutach wrzucamy porwany w kawałeczki szpinak. Gdy liście zwiną się do minimum znaczyć to będzie, że już gotowe. :)
wtorek, 23 września 2008
sos pieczarkowy.
Bazą do sosu będzie bulion spod warzyw gotowanych na kotlety :)
Szklanka bulionu warzywnego,
4 średnie pieczarki,
malutka cebulka,
5 łyżek mleka sojowego naturalnego (niesłodzone),
1.5 łyżeczki mąki ziemniaczanej.
Sól, pieprz świeżo zmielony.
Trzemy pieczarki i cebule. Wrzucamy na suchą patelnie i co chwilę mieszamy. Gdy pieczarki znacznie zmniejszą swoją objętość wlewamy bulion i czekamy aż około połowy płynu wyparuje. W szklance mieszamy mleko sojowe z mąką ziemniaczaną. Wlewamy na patelnie i mieszamy. Doprawiamy i jeszcze jakiś czas trzymamy na ogniu. Smakujemy, znów doprawiamy i w gotowe ;)
kotleciki warzywne.
Kotleciki śmieciowe.
Wyciągamy z lodówki wszystkie warzywa jakie mamy
resztki mrożonek, otwarte puszki, kawałki marchewek, pietruszek, selerów i kapusty. Kilka małych cebulek.
Wszystkie gotujemy do miękkości, porządnie odsączamy (ale nie wylewamy bulionu spod warzyw). Wszystkie ugotowane rzeczy przepuszczamy przez maszynkę do mielenia, dorzucamy jakiś groszek lub kukurydzę z puszki. Wszystko znów odsączamy możliwie jak najbardziej. Wrzucamy jeszcze na sitko. Na dwie szklanki ugotowanych i zmielonych warzyw potrzeba:
pół szklanki otrębów,
płaksa łyżka mąki sojowej.
Sól, pieprz, można sypnąć curry lub mieszankę ziół prowansalskich lub estragon i oregano :).
Przyprawy, mąkę i otręby wymieszać z warzywami. Formować w małe kulki, obtoczyć w bułce tartej i smażyć.
sobota, 13 września 2008
czeko-ciacha
Właśnie sobie wsuwam, w ramach sobotniego lenistwa. Nie mogłam nigdzie znaleźć satysfakcjonującego mnie przepisu na ciastka, więc postanowiłam polegać na swojej inwencji twórczej ;) Ciasto jest podpierane przepisem na piernik. W środku jest dżem.
Składniki na 5 dużych (podwójnych) ciastek:
2 szklanki mąki,
niecała szklanka cukru,
szklanka mleka sojowego (albo innego roślinnego),
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
3 kopiaste łyżki ciemnego kakao.
pół szklanki oleju,
aromat orzechowy, albo jakiś inny.
Potrzebny będzie jeszcze dżem i cukier puder, ale to po upieczeniu dopiero :) Więc mieszamy ze sobą składniki i dużej blaszce wymasowanej olejem i posypanej kaszą manną kładziemy łyżką spore grudki ciasta i mokrą dłonią je rozpłaszczamy i nadajemy im kształt (obojętnie jaki, byle wszystkie były do siebie zbliżone). Ilość ciastek musi być parzysta. W połowie z nich robimy po środku dziurkę kieliszkiem, albo czymś innym. Wstawiamy do pieca na jakieś pół godziny, około 200 stopni, ale trzeba pilnować bo łatwo się przypalają. Kiedy są już upieczone, to te które są w całości(te bez dziurki) smarujemy dżemem, te które są dziurawe obficie posypujemy cukrem pudrem. Ciastka składamy lekko przyciskając. I gotowe :)
sobota, 6 września 2008
paszteciki z kapustą i pieczarkami.
Jako że jestem fanką połączenia kapusty i pieczarek, to wykorzystuje je gdzie się da. Tym razem są to małe paszteciki, które można zjeść zarówno na śniadanie jak i zabrać ze sobą do pracy, szkoły czy na wycieczkę. Właściwie nie jest to nic nadzwyczajnego, jednak wpisały się na stałe do mojego menu. Z proporcji jakie podam wychodzi około 18 sztuk średniej wielkości.
Ciasto:
2 szklanki mąki pszennej,
około 5 dag drożdży,
szczypta soli,
szklanka lekko ciepłej wody.
Suche składniki wymieszać, drożdże rozpuścić w wodzie, następnie zagnieść ciasto i odstawić do wyrośnięcia.
Nadzienie:
pół kilograma kapusty kiszonej,
pół kilograma pieczarek,
średniej wielkości cebula,
sól i pieprz.
Jeśli kapusta jest zbyt mokra należy ją odcisnąć ze zbędnego soku, następnie drobno posiekać, cebule również tniemy na małe kawałki. Pieczarki zetrzeć na tarce. Wszystko to wrzucić na woku z odrobiną wody i gotować około 10/15 minut aż kapusta całkiem zmięknie, a pieczarki stanowczo zmniejszą swoją objętość. Doprawić pieprzem i solą (jeśli kapusta nie jest już słona).
Ciasto należy rozwałkować do grubości około 2mm, pociąć na paski, nakładać około 1,5 łyżeczki farszu i zawijać. Piec w piekarniku około 45 minut w 200 stopniach.
piątek, 29 sierpnia 2008
naleśniki z soczewicą
One są genialne, robi sie w jakieś 15 minut, a zapychają na cały dzień :)
Najlepiej gotowanie i smażenie zgrać zrazem tak, by skończyło się w tej samej chwili, bo im cieplejsze tym lepsze.
Ciasto na naleśniki:
szklanka mąki pszennej,
szklanka w 85% wypełniona mąką żytnią, resztę dosypać skrobi ziemniaczanej,
szczypta soli,
woda gazowane na wpół ze zwykłą (trudno mi podać ilość, przestańcie wlewać aż ciasto będzie miało konsystencje tradycyjnego cista na naleśniki).
Farsz: zieloną soczewicę ugotować do miękkości, na patelni usmażyć cebulkę, szczypiorek i czosnek. Soczewicę odsączyć, wymieszać z tym co na patelni. Przyprawy, one są najważniejsze: sól, pieprz, curry i gałka muszkatowa. Z tym ostatnim nie przesadzać, bo w dużych ilościach jest halucynogenna :D. A tak w ogóle, to jestem mistrzem w podrzucaniu naleśników ;)! o
czwartek, 28 sierpnia 2008
tarta warzywna
Koniec remontu więc można trochę czasu spędzić w kuchni. Tarta, podejście nr 2 :) Farsz jest super, ciasto.. te sprawę przemilczę. Więc środek: kapusta, kiszona, kapusta biała, fasolka zielona szparagowa, pieczarki, cebula, koperek, mleko sojowe (niesłodzone) pieprz, sól, curry, mielona ostra papryka.
Ciasto podpiec w piekarniku, wszystkie warzywka posiekać i wrzucić na woka z wodą, podsmażyć i doprawić świeżo zmielonym pieprzem i morską solą. Na podpieczony spód wysypać farsz. 1/3 szklanki mleka sojowego (niesłodzonego), duża szczypta curry i papryki mielonej ostrej, sporo posiekanego koperku, wszystko to wymieszać i w miarę równomiernie wylać na tarte, zapiekać jeszcze jakieś 15 minut [;
wtorek, 19 sierpnia 2008
śniadanie na owocowo
Subskrybuj:
Posty (Atom)
